BUDMA 2018 już za nami

Bez wątpienia miniony rok 2017 był pomyślny dla szeroko rozumianej branży budowlanej. Firmy nie narzekały na brak zamówień i zleceń. Rynek urósł w tempie dwucyfrowym, co miało również swoje odzwierciedlenie na największych targach budowlanych w Polsce czyli na zakończonej niedawno na terenach Międzynarodowych Targów Poznańskich, targi Budma 2018. W porównaniu z rokiem ubiegłym było jeszcze więcej wystawców, około 1000, jeszcze więcej zwiedzających. Producenci zaprezentowali wiele nowych ciekawych produktów i rozwiań. Nam najbardziej spodobała się markiza antysmogowa, która może działać także jako filtr powietrza.
Na towarzyszącym targom konferencjach poruszono istotne sprawy jak przyszłość energetyki wiatrowej w Polsce (farmy wiatrowe budowane w basenie Morza Bałtyckiego, czy takie inwestycje ruszą w końcu również w Polsce), niedobór pracowników i wykfalifikowanej kadry w branży, niska rentowność dużych firm budowlanych w Polsce.
Było ciekawie i fachowo , naprawdę zachęcamy do odwiedzania tego typu imprez.

SMOG konsekwencje wyroku Trybunału EU

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że Polska złamała prawo unijne, dopuszczając do nadmiernych, wieloletnich przekroczeń stężeń pyłu zawieszonego PM10 w powietrzu. Wyrok z 22 lutego 2018 otwiera Komisji Europejskiej drogę do nałożenia na nasz kraj nawet kilku miliardów złotych kary.

Prawo UE zobowiązuje państwa członkowskie do utrzymania takiej jakości powietrza, aby nie zagrażała zdrowiu ludzi. Zgodnie z Dyrektywą 2008/50/WE w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy, dopuszczalne wartości stężeń pyłu zawieszonego PM10 nie mogą przekraczać średniorocznie 40 µg/m3 oraz 50µg/m3 w ciągu doby. Norma dobowa może być przekroczona maksymalnie do 35 razy w roku.
Tymczasem z danych przedłożonych przez Polskę sprawozdań w sprawie jakości powietrza wynika, iż od 2007 r. do 2015 r. włącznie regularnie przekraczano, po pierwsze, dobowe wartości dopuszczalne dla stężenia PM10 w 35 strefach na 46, a po drugie, roczne wartości dopuszczalne dla stężenia tego pyłu w 9 strefach. Na tej podstawie Trybunał uznał, że przekroczenie limitów należy uznać za trwałe.

W konsekwencji na Polskę mogą być nałożone wysokie kary finansowe. Raport Najwyższej Izby Kontroli z grudnia 2014 r. mówi, że Polsce za naruszenia dyrektyw dotyczących jakości powietrza grożą nawet 4 mld zł kary. Do nałożenia kar dochodzi jednak dopiero po kolejnym procesie sądowym. Komisja najpierw musiałaby złożyć wniosek do Trybunału o rozpoczęcie postępowania w sprawie nałożenia grzywny. Cały proces trwa kolejnych kilka lat.

Dla nas, polskich obywateli, mieszkańców Warszawy, Poznania, Krakowa, Katowic nawet ważniejsze jest odpowiedzenie na pytanie jak można zaradzić temu problemowi w sposób skuteczny i trwały, żebyśmy mogli oddychać świeżym powietrzem i unikali problemów zdrowotnych związanych ze smogiem. Wyrok Trybunału jest bardzo istotny także z tego względu, iż wskazał rządzącym że należy działać zdecydowanie. W swoim komentarzu Polski Alarm Smogowy ocenia, że trudno uznać to, co rząd zrobił do tej pory, ponieważ większość działań w ramach programu antysmogowego „ma charakter pozorowany lub jest prowadzona zbyt wolno”. PAS wylicza, że z 14 punktów rządowego programu „Czyste Powietrze” zrealizowano tylko jeden – rozporządzenie o kotłach, które wymaga jednak dopracowania i przepisów, które zapewnią mu skuteczność.

– Ten wyrok to ostatnie ostrzeżenie, że rząd musi jak najszybciej wziąć się do pracy i podjąć zdecydowane działania w celu poprawienia jakości powietrza. Niedawno sprawdziliśmy postępy w realizacji programu. W większości punktów nie zrobiono nic lub prawie nic. Wolałabym, żeby pieniądze zostały wykorzystane na poprawę jakości powietrza, dzięki czemu wszystkim nam będzie się lepiej oddychało, niż popłynęły do Brukseli, co oznacza, że będą dla nas stracone – komentuje Ewa Lutomska z Polskiego Alarmu Smogowego.

W odpowiedzi na dzisiejszy wyrok Trybunału, premier Mateusz Morawiecki ogłosił kolejny rządowy program walki ze smogiem. Obecnie polski rząd stawia na termomodernizację jako główny parametr który ma poprawić jakość powietrza. Pilotażowy program termomodernizacji będzie prowadzony na terenie 22 gmin, w których mieszka 770 tys. osób. i ma kosztować około 750 mln zł. Miejmy nadzieję iż ten program będzie wprowadzony z lepszym skutkiem niż poprzedni, który ogłosił rząd Beata Szydło, a który prawie w żadnym punkcie nie został zrealizowany.

BUDMA 2017

Cztery targowe dni podczas BUDMY oraz WinDoor-techu były niezwykle intensywne. Dopisali Wystawcy, których w Poznaniu było ponad 800 z aż 26 krajów z całego świata, a którzy zaprezentowali setki nowości i kilkadziesiąt rynkowych premier. Tłumnie przybyli zwiedzający, zainteresowani tematyką budowlaną i architektoniczną. Na powierzchni 55 tys. m² najnowsze propozycje branży zobaczyło niemal 45 tys. targowych gości! Wyjątkowo bogaty był również program wydarzeń. Śmiało można powiedzieć, że tegoroczne targi dostarczyły uczestnikom wielu inspiracji, ogromnej dawki wiedzy i przede wszystkim okazji do rozmów biznesowych.

Nowości, premiery, Złoci Medaliści

29 Złotych Medali MTP targów BUDMA oraz WinDoor-tech, kilkaset nowości i kilkadziesiąt rynkowych premier w ramach Klubu Premier BUDMA – to wszystko czekało na targowych gości w Poznaniu. Szczególnie rynkowe premiery wzbudzały duże zainteresowanie wśród zwiedzających. W końcu te produkty mogliśmy na żywo i po raz pierwszy zobaczyć właśnie podczas targów. Sporą niespodziankę zrobiła m.in. firma FAKRO, która poszerzyła swoją ofertę o innowacyjne drzwi podnoszono-przesuwne HST Sky czy także Fibar Group, która zaprezentowała łatwy w obsłudze i intuicyjny pilot FIBARAO KeyFob, dzięki któremu w łatwy i wygodny sposób możemy kontrolować cały dom. Na szczególną uwagę zasługiwały produkty, które dzięki wnikliwej ocenie eksperckiego Jury, otrzymały nagrodę Złotego Medalu MTP. Tutaj wspomnieć można choćby innowacyjny i energooszczędny system montażu okien EMO firmy Stropex, który niemal całkowicie niweluje mostki termiczne, czy także hydrofobowy tynk sanitarny firmy Izonil charakteryzujący się m.in. świetnymi parametrami wodoodporności.

W 2017 kolejna zmiana warunków technicznych

W styczniu 2017 r. wejdzie w życie kolejna zmiana warunków technicznych, jakim muszą odpowiadać nowo powstałe budynki.
Najważniejsze zmiany dotyczą maksymalnego współczynnika zużycia energii pierwotnej (Ep) oraz izolacyjności cieplnej budynku (U).

Pod pojęciem zużycia energii pierwotnej kryje się roczne obliczeniowe zapotrzebowanie na nieodnawialną energię pierwotną do ogrzewania, wentylacji, chłodzenia oraz przygotowania ciepłej wody użytkowej, a w przypadku budynków użyteczności publicznej, zamieszkania zbiorowego, produkcyjnych, gospodarczych i magazynowych – również do oświetlenia wbudowanego – paragraf 328 Rozporządzenia.

Do tej pory współczynnik Ep nie mógł przekraczać wartości 120 kWh/(m2.rok). Od stycznia 2017 r. maksymalna wartość nieodnawialnej energii pierwotnej nie będzie mogła przekroczyć 95 kWh/(m2.rok). W roku 2021 maksymalny współczynnik Ep zmaleje do 70.

Co ciekawe, prawo jest na tyle specyficzne, że dużo słabiej ocieplony budynek z kilkukrotnie większym zapotrzebowaniem na energię cieplną może mieć lepszy współczynnik Ep niż nowoczesny, świetnie zaizolowany dom.

Rozporządzenie wprowadza też restrykcje dotyczące izolacyjności cieplnej przegród zewnętrznych budynku. Od 2017 r. maksymalny współczynnik U dla ogrzewanych pomieszczeń, w których utrzymuje się temperatura równa bądź wyższa niż 16°C wynosi:

– okna (z wyjątkiem okien połaciowych), drzwi balkonowe i powierzchnie przezroczyste nieotwieralne – 1,1;

– okna połaciowe -1,3;

– okna w ścianach wewnętrznych – 1,3;

– drzwi w przegrodach zewnętrznych lub w przegrodach między pomieszczeniami ogrzewanymi i nieogrzewanymi – 1,5.

Zarówno współczynnik Ep, jak i współczynnik U znajdują się w świadectwie energetycznym budynku. Jest to ważna dokumentacja, którą musimy przedstawić podczas zawiadomienia o zakończeniu robót budowlanych. Świadectwo energetyczne budynku posiada 10-letnią ważność. Jednak w przypadku modernizacji, przebudowy lub rozbudowy obiektu konieczne jest wykonanie go ponownie.

Pamiętajmy też, że według aktualnych zapisów prawnych, z posiadania certyfikatu energetycznego zwalnia się jedynie inwestorów budujących dom jednorodzinny na własne potrzeby. Świadectwo będzie natomiast wymagane z chwilą sprzedaży budynku lub jego najmu.

Dofinansowania do poprawy efektywności energetycznej w Wielkopolsce

Inwestorzy z Wielkopolski, którzy zamierzają realizować przedsięwzięcia związane z rewitalizacją czy modernizacją energetyczną budynków, mogą liczyć na unijne dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego dla woj. wielkopolskiego.

Wielkopolska razem z Bankiem Gospodarstwa Krajowego uruchomi zwrotne finansowanie z Unii Europejskiej na inwestycje w efektywność energetyczną sektora publicznego i mieszkaniowego oraz na rewitalizację obszarów problemowych w regionie. Wczoraj podpisano umowy w tej sprawie.

Dofinansowanie na efektywność energetyczną w budownictwie będzie można pozyskać w ramach z RPO dla woj. wielkopolskiego, z działania 3.2 „Poprawa efektywności energetycznej w sektorze publicznym i mieszkaniowym”, poddziałania 3.2.2 „Kompleksowa modernizacja energetyczna budynków użyteczności publicznej i wielorodzinnych budynków mieszkalnych – instrumenty finansowe”.

Celem projektu, który BGK i woj. wielkopolskie będą realizował w poddziałaniu 3.2.2, jest racjonalizacja zużycia i ograniczenie strat energii w sektorze publicznym i mieszkaniowym Wielkopolski, a dzięki temu, ograniczenie negatywnego wpływu na środowisko naturalne.

Na ten cel przeznaczone będzię łącznie prawie 203,8 mln zł, w tym 173,23 mln zł ze środków unijnych oraz 30,57 mln zł w postaci wkładu własnego.

Jak informuje Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, projekty realizowane będą do końca 2023 r., a później zwrócone pieniądze zostaną w regionie i mają być nadal przeznaczane na instrumenty finansowe w podobnych obszarach wsparcia.

Start-upy wzorem do naśladowania

Z opublikowanego w połowie września raportu Polskiej Rady Biznesu i DELab wynika, że pod względem innowacyjności wypadamy słabo na tle innych państw. Niska pozycja Polski wynika między innymi z niewielkich nakładów na badania i rozwój. W skali krajowej Polska wydaje na innowacje 0,94 proc. swojego PKB, czyli o połowę mniej niż państwa wysoko rozwinięte (dla porównania średnia w krajach OECD wynosi 2,4 proc. PKB). Przedsiębiorcy przeznaczają na ten cel 0,44 proc. PKB. Choć ze względu na regulacje podatkowe mogą być to zaniżone dane, to jednak poziom wydatków pozostaje niesatysfakcjonujący.

Start-upom łatwiej jest podejmować ryzykowne decyzje, ponieważ pracują na własny rachunek. W dużych firmach trudniej jest przebić się z nowym pomysłem, a więc trudniej również o przełomowe innowacje. Dlatego duże firmy i korporacje powinny się nauczyć od start-upów, że bez porażek nie ma szans, aby dojść do czegoś rewolucyjnego.

Rządowy program zakłada, że wydatki na badania i rozwój zostaną zwiększone i do 2020 roku wyniosą 1,7 proc. PKB. Eksperci PRB i DELab wskazują, że na tle Unii mamy kilka atutów, które stwarzają szansę na nadrobienie zaległości. Są to m.in. wysoki odsetek populacji z wyższym wykształceniem, liczba chronionych wzorów przemysłowych oraz rosnące zatrudnienie w rozwijających się sektorach gospodarki.

Z danych fundacji Startup Poland i Politechniki Warszawskiej opublikowanych we wrześniu wynika, że w Polsce działa około 2,7 tys. innowacyjnych mikroprzedsiębiorstw skupionych w czterech głównych ośrodkach start-upowych: Warszawie, Krakowie, Trójmieście i Poznaniu. Dokładnie połowa finansuje się wyłącznie z własnych środków. Niemal tyle samo (52 proc.) deklaruje, że ich biznesy generują regularne dochody. Co czwarty polski start-up podwoił sprzedaż swojego produktu w ciągu ostatniego półrocza. Średnio co drugi sprzedaje swoje produkty za granicą.

Na tle ogółu polskich przedsiębiorstw start-upy wypadają bardzo dobrze pod względem patentów. 14 proc. z nich ma patent bądź jest w trakcie procedury patentowej w kraju lub za granicą.

Polska scena podzielona jest pomiędzy start-upy zajmujące się tworzeniem oprogramowania i usług dla urządzeń mobilnych (14,2 proc.) a tworzeniem oprogramowania dla firm (13,8 proc.). Kolejne 13,8 proc. działa w obszarze e-commerce, w edukacji (11,4 proc.), internecie rzeczy (10,4 proc.) i big data (10,1 proc.). To rozwój nowych technologii napędza czwartą rewolucję przemysłową, która będzie się opierać na wzajemnym przenikaniu wirtualnego i rzeczywistego świata, stanowiąc trzon procesu produkcyjnego.

OZE w Europie

Ponad połowa obywateli Unii Europejskiej może produkować energię- między innymi takie właśnie wnioski płyną z raportu, który miał na celu określenie potencjału produkcji energii przez europejskie gospodarstwa domowe, małe firmy czy spółdzielnie energetyczne.
W raporcie „The potential of energy citizens in the European Union” czytamy, że Europa z 216 milionami gospodarstw domowych i około 20 milionami małych firm posiada ogromny potencjał rozwoju rozproszonej, prosumenckiej energetyki.

Malejący koszt energii odnawialnej wraz z rządowym wsparciem tworzą okazje dla gospodarstw domowych i innych podmiotów do inwestowania w odnawialne źródła energii i mniejszego wykorzystania paliw kopalnych. Rozwijane są opcje magazynowania energii w okresach nadpodaży i dotyczące dostosowania zapotrzebowania do zmiennego profilu produkcji energii wiatrowej i słonecznej. Wykorzystanie potencjału generacji z OZE, elastycznego popytu i magazynowania zredukuje koszty przyszłego systemu energetycznego – czytamy w raporcie.

Autorzy raportu szacują, że dalszy rozwój technologii służących rozwojowi energetyki prosumenckiej sprawia, że w roku 2050 aż 264 mln obywateli Europy może uczestniczyć w produkcji energii z wykorzystaniem własnych instalacji czy poprzez udział w kooperatywach energetycznych.

Raport „The potential of energy citizens in the European Union” został przygotowany przez holenderską firmę doradczą CE Delft na zlecenie Greenpeace, Friends of the Earth Europe, European Renewable Energy Federation (EREF) oraz REScoop.
Jednocześnie organizacje, które zleciły wykonanie raportu, podkreślają konieczność zapewnienia pro-prosumenckich regulacji w ramach unii energetycznej, wpisując je do nowej wersji unijnej dyrektywy o odnawialnych źródłach energii. Przypominają przy tym cel nakreślony przez szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera, zgodnie z którym Unia Europejska powinna stać się globalnym liderem w rozwoju energetyki odnawialnej.

Ustawa o efektywności energetycznej

Jutro wchodzi w życie ustawa o efektywności energetycznej, której zadaniem jest wdrożenie do polskiego prawa postanowień ostatniej unijnej dyrektywy poświęconej temu obszarowi. Tymczasem wczoraj Komisja Europejska upomniała Polskę, wskazując, że nasze przepisy nie implementują w wystarczającym stopniu unijnych regulacji poświęconych efektywności energetycznej.

Celem ustawy z dnia 20 maja 2016 r. o efektywności energetycznej, która zastępuje ustawę z dnia 15 kwietnia 2011 r., jest zapewnienie dalszej poprawy efektywności energetycznej polskiej gospodarki oraz realizacji krajowego celu w zakresie efektywności energetycznej na rok 2020, poprzez wdrożenie do polskiego porządku prawnego nowych regulacji Unii Europejskiej, które ustalają ramy prawne i kompleksowy system środków służących wspieraniu efektywności energetycznej.

Zadaniem ustawy jest implementowanie do polskiego porządku prawnego dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/27/UE z dnia 25 października 2012 r. w sprawie efektywności energetycznej, zmiany dyrektyw 2009/125/WE i 2010/30/UE oraz uchylenia dyrektyw 2004/8/WE i 2006/32/WE.

Nowa ustawa wynika też z konieczności zastąpienia wcześniejszych regulacji w obszarze wzmacniania efektywności energetycznej, które wygasają z końcem przyszłego roku.

Zmiany w prawie unijnym wymogły m.in. dokonanie istotnych zmian w obowiązującym systemie świadectw efektywności energetycznej (białych certyfikatów), którego celem jest zwiększenie oszczędności w konsumpcji energii finalnej. System białych certyfikatów obowiązuje w Polsce od początku 2013 r.

System świadectw efektywności energetycznej, który nakłada na przedsiębiorstwa energetyczne sprzedające energię elektryczną, ciepło lub gaz ziemny odbiorcom końcowym, obowiązek realizacji przedsięwzięć służących poprawie efektywności energetycznej u odbiorcy końcowego, potwierdzonych audytem efektywności energetycznej, lub uzyskania i przedstawienia do umorzenia prezesowi Urzędu Regulacji Energetyki świadectw efektywności energetycznej (tzw. białych certyfikatów) lub uiszczenia opłaty zastępczej, w zakresie: 30 proc. tego obowiązku w 2016 r., 20 proc. w 2017 r., 10 proc. w 2018 r.

Tymczasem wczoraj Komisja Europejska wezwała Polskę oraz Estonię do pełnego wdrożenia przepisów unijnej dyrektywy o efektywności energetycznej. Bruksela wskazuje, że dotychczasowe przepisy w tym zakresie, które wdrożyły oba kraje, są niewystarczające.

Teraz Polska i Estonia będą mieć dwa miesiące na implementowanie brakujących przepisów. Jeśli tego nie zrobią, obu krajom grozi skierowanie sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W skrajnym scenariuszu postępowanie Trybunału może zakończyć się nałożeniem kar finansowych, których wysokość zostanie uzależniona od okresu zwłoki we wdrożeniu unijnych przepisów dotyczących efektywności energetycznej.

Na pełne wdrożenie unijnej dyrektywy o efektywności energetycznej Polska miała czas do 5 czerwca 2014 r.

Prezydent podpisał nowelizację ustawy o OZE

Prezydent złożył podpis pod przeforsowaną w ostatnich dniach w parlamencie nowelizacją ustawy o OZE. Nowelizacja zmieniająca założenia ustawy o OZE przyjętej przez parlament w lutym 2015 r. wchodzi w życie z dniem 31 grudnia 2015 r.

Dzięki podpisowi prezydenta i braku vacatio legis nowelizacja ustawy o OZE, która została zaledwie kilka dni temu przyjęta przez parlament, może wejść w życie jeszcze przed początkiem 2016 r.

Głównym celem nowelizacji ustawy o OZE, którą przygotowali posłowie PiS i której procedowanie w parlamencie trwało zaledwie kilka dni, jest przesunięcie o pół roku wejścia w życie kluczowego rozdziału ustawy o OZE wprowadzającego nowe zasady wsparcia dla producentów zielonej energii.

W pierwszej wersji ustawy o OZE, która weszła w życie z początkiem maja 2015 r., w dniu 31 grudnia 2015 r. miało się zakończyć stosowanie w Polsce od 10 lat systemu wsparcia dla energetyki odnawialnej polegającego na przyznawaniu producentom zielonej energii tzw. świadectw pochodzenia (zielonych certyfikatów) stanowiących ich dodatkowy przychód, obok przychodów ze sprzedaży energii po stałej, średniej cenie energii na rynku hurtowym z roku poprzedniego.

System zielonych certyfikatów miał zostać zastąpiony z dniem 1 stycznia 2016 r. systemem aukcji. Dodatkowo ustawa o OZE miała zmienić z początkiem 2016 r. zasady sprzedaży zielonej energii przez producentów posiadających tzw. mikroinstalacje.

Dla najmniejszych producentów zielonej energii w mikroinstalacjach o mocy do 10 kW uruchamianych od 1 stycznia 2016 r. (z wyłączeniem mikroinstalacji finansowanych z programu Prosument) miały obowiązywać tzw. taryfy gwarantowane, czyli preferencyjne, stałe stawki za sprzedaż energii do sieci. Natomiast dla pozostałych właścicieli mikroinstalacji o mocy do 40 kW ustawa o OZE oferowała system bilansowania (net-meteringu), czyli sprzedaży – zbilansowanych z energią kupioną – nadwyżek wprowadzonej do sieci energii po cenie 100 proc. średniej ceny hurtowej z poprzedniego kwartału.

Tymczasem zgodnie z nowelizacją ustawy o OZE, którą podpisał prezydent, wprowadzenie nowego systemu wsparcia zostanie przesunięte o pół roku, do 1 lipca 2016 r.

Oznacza to, że właściciele instalacji OZE uruchamianych w I połowie 2016 r. nadal będą mogli zostać objęci systemem zielonych certyfikatów przysługujących im przez 15 lat. Prawo do otrzymywania certyfikatów stracą jednak z początkiem 2016 r. właściciele elektrowni wodnych o mocy powyżej 5 MW, a o połowę wsparcie zostanie zredukowane dla właścicieli instalacji współspalania (z wyjątkiem instalacji współspalania dedykowanego). To ma prowadzić do zmniejszenia nadpodaży zielonych certyfikatów i wzrostu ich giełdowej ceny.

W przypadku mikroinstalacji, z początkiem 2016 r. zostanie wprowadzony system bilansowania, jednak o pół roku zostanie przesunięte wejście w życie systemu taryf gwarantowanych. Ministerstwo Energii ma jednak rozważać objęcie taryfami gwarantowanymi od 1 lipca 2016 r. także mikroinstalacji uruchamianych w I połowie 2016 r.

W ustawie o OZE wprowadzono ponadto regulacje dotyczące wydawania i umarzania świadectw pochodzenia i uiszczania opłaty zastępczej przez odbiorców przemysłowych, przedsiębiorstwa energetyczne, odbiorców końcowych i domy maklerskie za okres pierwszego półrocza 2016 r., na zasadach analogicznych do obowiązujących w art. 188 ustawy.

Przygotowanie nowelizacji ustawy o OZE jej autorzy uzasadniają koniecznością zmiany regulacji dotyczących możliwości budowy farm wiatrowych, poprawą pozycji biogazowni i elektrowni na biomasę w systemie aukcyjnym czy potrzebą doprecyzowania zapisanych w ustawie, niejasnych zasad wsparcia dla właścicieli mikroinstalacji (prosumentów).

 

PROSUMENT- wkótce nowy nabór i nowe zasady

Nowy bankowy nabór wniosków od osób zainteresowanych montażem mikroinstalacji OZE z dofinansowaniem z programu Prosument ruszy w przyszłym miesiącu. Wnioskodawcy ubiegający się o dofinansowanie z Prosumenta po 2015 r. muszą się liczyć z nowymi zasadmi obowiązującymi zarówno w samym regulaminie programu, jak również nowymi warunkami sprzedaży energii do sieci z mikroinstalacji uruchamianych począwszy od 1 stycznia 2016 r.

BOŚ Bank jest nadal jedynym bankiem udzielającym preferencyjnych pożyczek w ramach programu Prosument. Pierwszy nabór wniosków dla banków chcących wziąć udział w programie Prosument NFOŚiGW zorganizował na początku br. Zgłosił się do niego tylko BOŚ i to on jako jedyny bank rozpoczął w kwietniu przyjmowanie wniosków od osób zainteresowanych dofinansowaniem domowych instalacji OZE.

Kilka miesięcy temu NFOŚiGW przeprowadził kolejny nabór wniosków dla banków z nadzieją, że przystąpi do niego większa ilość banków. Zachęceniu kolejnych banków do udziału w Prosumencie miało służyć uatrakcyjnienie warunków programu, na jakich banki mogłyby finansować przyszłych prosumentów.

Także tym razem do naboru zgłosił się tylko BOŚ, który pozostaje nadal jedynym bankiem biorącym udział w Prosumencie. Jak na razie BOŚ nie sfinalizował jednak kolejnej umowy z NFOŚiGW. Z tego powodu przeciąga się uruchomienie nowego naboru wniosków.

Z początkiem 2016 r. nastąpią pewne zmiany w regulaminie programu Prosument, ale także w zasadach wsparcia operacyjnego, obejmującego zasady sprzedaży energii z instalacji prosumenckich. Wejdą bowiem w życie postanowienia ustawy o OZE, które wprowadzają nowe zasady sprzedaży energii z domowych mikroinstalacji OZE.

Prosumenci, którzy uruchomią swoje mikroinstalacje do końca br. – także w ramach programu Prosument – z początkiem przyszłego roku przejdą z systemu sprzedaży energii do sieci za 80 proc. średniej ceny hurtowej z poprzedniego kwartału na system net-meteringu zakładający sprzedaż nadwyżek energii – po półrocznym zbilansowaniu z energią kupioną w tym czasie z sieci – za 100 proc. ceny hurtowej energii z wcześniejszego kwartału.

Zasady programu Prosument uniemożliwiają natomiast skorzystanie po 2015 r. jednocześnie z dofinansowania inwestycyjnego w ramach tego programu oraz korzystanie ze wsparcia operacyjnego w ramach wchodzącego z początkiem 2016 r. systemu taryf gwarantowanych, z którego będą mogli skorzystać właściciele nowych mikroinstalacji OZE o mocy do 10 kW.

System taryf gwarantowanych oferuje preferencyjne stawki za sprzedaż energii do sieci – wynoszące na stałym, obowiązującym przez 15 lat poziomie – odpowiednio 0,75 zł/kWh dla instalacji o mocy do 3 kW oraz 0,65 zł/kWh dla instalacji o mocy w przedziale 3-10 kW.

Skorzystanie z tego systemu wyklucza jednak jednoczesne objęcie wsparciem inwestycyjnym w ramach programu Prosument. Inwestorzy zainteresowani skorzystaniem z Prosumenta mogą jedynie sprzedawać energię na warunkach net-meteringu.

Dla inwestorów, którzy chcą uruchamiać swoje instalacje po 31 grudnia 2015 r. i korzystać ze sprzedaży energii na warunkach taryf gwarantowanych, pojawiają się pierwsze oferty banków proponujących korzystne finansowanie, ale na warunkach rynkowych. BOŚ proponuje w tym wypadku pożyczki w ramach oferty EKOkredyt BOŚ, której plusem jest rozłożenie spłaty kredytu na okres 15 lat, dzięki czemu kredytobiorca zyskuje możliwość spłaty relatywnie niższych miesięcznych rat.

Nowe zasady programu Prosument, z którymi muszą liczyć się inwestorzy planujący złożenie wniosku po 2015 r., dotyczą też wymogu wykonania instalacji przez instalatorów posiadających certyfikat UDT.